Prawo pierwszej nocy
Wrócili. Oni wrócili!
To znaczy, cały czas tutaj byli ale w końcu znaleźli się tam, gdzie planowali się znaleźć od 200 lat.
Panowie panują. Państwo rządzą.
Państwo. To jest w ogóle ciekawe słowo. To jak się je definiuje określa sposób rozumienia polityki.
Czym jest zatem "Państwo" dla mnie?
Zawsze wydawało mi się, że ten nasz wspólny grajdołek
– Rzeczpospolitą – nazywamy Państwem z uwagi na kwestie czysto lingwistyczne.
Wnioskowałem, że gdy mówię o Państwie, gdy rozmawiam z Państwem, to rozmawiam ze wszystkimi
tymi, których uwagę będę w stanie przykuć tym właśnie zwrotem – “Proszę
Państwa!” Rozmawiając z Państwem, rozmawiałbym zatem z moimi współobywatelami, drodzy
Państwo!
Z ludźmi, którzy rozumieją język, którym do nich mówię. Nieprawdaż, że proste?
Z ludźmi, którzy rozumieją język, którym do nich mówię. Nieprawdaż, że proste?
Wiedziałem też zawsze, że istnieją takie osobniki, którym
ta teoria jest zupełnie obca. Czyli po prostu osoby, które inaczej niż ja pojmują politykę. Dzisiejsze "przepychanie" w Sejmie pozwoliło mi w końcu zrozumieć jak takie osoby rozumują.
Pamiętam, że mówiliśmy o tym na lekcji
polskiego w czasie omawiania “Chłopów” WS Reymonta. Nie czytałem oczywiście tej
książki, bo była zbyt gruba, a na
dodatek ja już wtedy wiedziałem co to medyczna marihuana. Kojarzę jednak – jak każdy,
kto chodził do liceum, wesele Jagny i Boryny. I w kontekście tego wesela został
poruszony na mojej lekcji polskiego pewien ekscytujący, zwłaszcza z pozycji
nastolatków, temat – prawo pierwszej nocy.
(Pewnie właśnie dlatego pamiętam o weselu
Jagny i Boryny.)
Choć Wikipedia sugeruje, że warto prawo
pierwszej nocy ustawić co najmniej blisko miejskich legend, nie mniej jest to
pewien mem, który funkcjonuje w naszej kulturze na tyle skutecznie, że
chociażby ja o nim wiem. Część z Was, drodzy Państwo, pewnie też.
Według owej miejskiej (wiejskiej?) legendy
Pan – właściciel wioski, z której pochodziła panna młoda, miała prawo spędzić z
nią noc poślubną. W końcu Pan pochodził od Sarmatów, a chłopka o Chamów, miał więc prawo. Prawo pierwszej nocy.
Mimo tego oczywistego podziału i jakże naturalnego pochodzenia owego prawa, zawsze
wydawało mi się ono obrzydliwe. Dlaczego
jakiś obcy koleś ma decydować o tym, co dzieje się z ciałem drugiej osoby?
Ale to przecież nie jest żaden obcy koleś.
To jest Pan. A pan włada przecież chamem.
To jest Pan. A pan włada przecież chamem.
Takie właśnie Państwo sobie wybraliśmy, drodzy
Państwo.
Suwerenne Państwo, które chce fizycznie
decydować o losie swoich wasali. Wiem, że wyskoczę teraz idiotycznie przed
szereg ale muszę to powiedzieć. Nie bądźmy kmiotkami, przestańmy mówić o
sobie jako o gorszym sorcie.
Jebać Panów. Chwała Państwu. A jak nie, to Wrzeszcz można zamienić na Berlin. Powiadają, że
tam całkiem zajebiście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz