W związku z awanturą, która miała miejsce w Sejmie Rzeczypospolitej dnia 16 grudnia 2016 roku, poprosiłem swojego brata o rozpropagowanie pewnego komunikatu, próbującego być głosem rozsądku wśród -- jak mi się zdaje -- wzburzonego morza oszalałej pogardy, anarchii, strachu i nienawiści, które opanowały klasę polityczną. Wojtek poszedł o krok dalej, i udostępnił mi możliwość korzystania ze swojego bloga, czego owocem jest niniejszy wpis.
Jeżeli Ty, który czytasz te słowa, masz wśród swoich znajomych jakieś wpływowe osoby, albo znasz kogoś, kto mógłby mieć osobisty kontakt z takimi osobami, prosiłbym Cię o przekazanie im następujących słów:
Jeżeli Ty, który czytasz te słowa, masz wśród swoich znajomych jakieś wpływowe osoby, albo znasz kogoś, kto mógłby mieć osobisty kontakt z takimi osobami, prosiłbym Cię o przekazanie im następujących słów:
W swojej polityce zagranicznej starożytni Rzymianie wyznawali zasadę, że aby podbić jakieś terytorium, najlepiej najpierw podsycić waśnie wśród zamieszkujących je ludów, dzięki czemu w momencie nadejścia wojsk Imperium, wyniszczone konfliktem strony nie będą dłużej w stanie stawiać oporu.
Wygląda na to, że współczesna Polska byłaby dla Rzymian wyjątkowo łatwym kąskiem (i być może tak właśnie będzie, choć na razie możemy się tylko domyślać, którym z nowożytnych imperiów służą nasze aktualne konflikty polityczne).Jesteśmy świadkami potężnego konfliktu, w którym zachowania klasy politycznej stanowią jedynie wierzchołki gór lodowych. Społeczeństwo jest wyraźnie podzielone, i wygląda na to, że żadna ze stron nie potrafi spojrzeć drugiej stronie z szacunkiem w oczy i uznać jej racji. Dlaczego przez zaledwie ćwierć wieku wolności staliśmy się społeczeństwem pychy i pogardy (choć zapewne żaden z nas nie chciałby myślec o sobie w ten sposób)?Musimy uświadomić sobie, że rozwiązanie obecnego sporu nie może polegać na wskazaniu winnego. Wszyscy jesteśmy winni, a naszą winą jest resentyment i nieumiejętność trzeźwej oceny sytuacji. Rząd ma rację, zarzucając opozycji, że zachowuje się w Sejmie jak banda rozwydrzonych przedszkolaków, i że takie rozwiązanie nie przystoi parlamentarzystom. Opozycja ma rację, kiedy zwraca rządowi uwagę, że zamiast poważnej debaty w Sejmie odbywa się "przepychanie ustaw", zaś obywatele mogą być poważnie zaniepokojeni próbami ograniczania informacji dotyczących tego, co dzieje się w izbie Sejmu.A przecież piątkowe wydarzenia mogły skończyć się inaczej. Marszałek Kuchciński, zamiast odwracać się plecami do protestującej opozycji, mógł zapytać jej przedstawicieli:- dlaczego utrudniacie naszą pracę? Przecież wiecie, jak ważne jest dla nas uchwalenie budżetu- jesteśmy zaniepokojeni planem ograniczenia dostępu dziennikarzy i obywateli do informacji o tym, co się dzieje w Sejmie- moim zdaniem wasz niepokój jest nieuzasadniony, ale skoro tak się tym martwicie, możemy stworzyć w przyszłym roku nowy, wspólny projekt mający na celu uregulowanie tej kwestii. Ale na razie się uspokójcie i zajmijmy się lepiej tą ustawą, bo myślę, że wszyscy już jesteśmy zmęczeni dzisiejszym dniem.Tymczasem Marszałek udał po prostu, że nic się nie stało, i być może był nawet zadowolony, że się "nie ugiął przed protestującymi" i "udało się zrealizować jego plan do końca". Tyle że rolą rządu w państwie demokratycznym jest właśnie owo "uginanie się", czy też słuchanie głosów obywateli (których przedstawicielami są parlamentarzyści), a nie trwanie w swoim własnym uporze. Jest to postawa, której powinien wymagać od rządzących każdy obywatel, niezależnie od tego, czy jego poglądy są lewicowe, prawicowe czy księżycowe.